| |
Panorama Oleśnicka nr 18 (1179) 2-9 maja 2007 r.Szpetne wizytówkiJest coś do poprawienia...
Usiądźmy wygodnie w fotelu i puśćmy przez chwilę wodzę fantazji. Wyobraźmy sobie taką hipotetyczną sytuację. Niebawem ma nas odwiedzić dawno oczekiwana ciocia z Warszawy lub wujek z Lublina. Z uwagi na podeszły wiek przyjadą do Oleśnicy pociągiem. Dawno u nas nie byli, a z naszych relacji wiedzą, że miasto wypiękniało ostatnimi laty. Ciocia przyjedzie na dworzec Oleśnica Rataje, a wujek Oleśnica Główny. Co zobaczą nasi krewni? Rataje-Hawaje Stacja Oleśnica Rataje to mały przedwojenny budynek z kasą biletową i poczekalnią, peron, kładka nad torami. Pierwszy rzut oka i skojarzenia są oczywiste. Brud, smród i ubóstwo. Budynek stacyjny tradycyjnie w standardzie PKP. Obskurny i byle jaki. Obok tzw. szlabanów sterta od miesięcy nie zebranych śmieci i gałęzi. Kładka to oddzielny temat. Niby solidna, bo betonowo - stalowa, a jak się przyjrzeć z bliska, okazuje się, że cementowe stopnie ruszają się jak klawiatura zdezelowanego fortepianu. Nie malowane od wieków elementy stalowe, pokrywa gruba warstwa rdzy nadając całości ponury, brunatny wygląd. Swojski klimacik dopełniają bazgroły pseudograficiarzy i rozerwana siatka zabezpieczająca. Na peronach nieco lepiej, bo wiaty ktoś przypadkiem pomalował jakiś czas temu, ale za to wokół widok mniej zachęcający. Nie koszona trawa, w której zamiast żab i ślimaków walają się wszelkiej maści odpadki. Widzieliśmy nawet sporej długości plastikowe rury. Kropką nad i jest groteskowy napis na peronowej tablicy Oleśnica Hawaje. Jakiś dowcipniś wymazał część liter z nazwy Rataje, domalował ogonki i mamy oleśnicką Polinezję... Ciotka wysiadła, zobaczyła i szybko wskoczyła do pociągu wystraszona taką wizytówką. Potem tylko wysłała smsa: Sorry, wymiękłam, może przyjadę innym razem... Główny problem Temat oleśnickiego dworca kolejowego powraca jak bumerang. A to za sprawą cuchnącego hollu, obskurnej elewacji i słynnej już kładki. Obiekt należący do PKP to budynek o historycznym rodowodzie. Na wielu przedwojennych widokówkach widnieje wyeksponowana na pierszym planie bryła zadbanego dworca - wizytówki miasta. Dziś z lat świetności zostało mgliste wspomnienie, a to, co widzą podróżni, przyprawia raczej o mdłości niż zachwyt. Łuszcząca się farba na elewacji frontowej tak spowszedniała, że w zasadzie niewielu wierzy, że może być inaczej. Wewnątrz od czasu do czasu jakiś litościwy konserwator maznie pędzlem, a tu nie o lifting chodzi, a o konkretny remont - kapitalny. Drzwi wejściowe - to senna mara stolarza. Tylko patrzeć, jak wylecą z zawiasów. No i kładka. Na jej temat można by w zasadzie napisać rozprawę naukową pod chociażby takim tytułem: Butwienie desek a częstotliwość urazów stawu kolanowego. Kolej twierdzi, że jest okey i ma salomonowe wyjście z tej sytuacji. Kolej po prostu zamknie kładkę i problem ma z głowy. Bo kolei kładka jest niepotrzebna. Dworzec też. Tak twierdza przedstawiciele PKP na spotkaniach z olesnickimi samorządowcami. Ciekawe, czy potrzebni są PKP pasażerowie... Co z wujkiem z Lublina? Chłopina co prawda wysiadł, ale nieborak zemdlał w hollu odurzony zabójczym fetorem. Dochodzi do siebie w jednej z wrocławskich klinik... Dwa wrzody Atrakcyjność Oleśnicy powoli zaczynają doceniać mieszkańcy Wrocławia, którzy od kilku lat kupują u nas coraz więcej mieszkań. Obwodnica, aquapark, hala widowiskowa, niebawem lodowisko, hala sportowa, zielona promenada, zabytki - to nasze wizytówki, których zazdroszczą nam inne miasta. Ale na tej zdrowej, dopieszczonej tkance są też opisane wyżej dwa ropiejące wrzody. Może na fali powszechnego entuzjazmu i pospolitego ruszenia w kontekście wobec Mistrzostw Europy w piłce nożnej 2012 ktoś zada sobie pytanie: Co zobaczą setki, a może tysiące, turystów, którzy przy okazji meczy we Wrocławiu zechcą odwiedzić kolebkę Wirtembergów? Grzegorz Huk fot. Paulina Golińska |